Jesteśmy obecni na rynku już 30 lat - rozmowa z panem Franciszkiem Szafrańskim dyrektorem firmy Impol-1 w Warszawie

Firma Impol jest obecna na rynku 30 lat. Większość firm prywatnych w Polsce ma co najwyżej 10-letnią tradycję - te najstarsze powstawały na przełomie lat 80. i 90. Proszę powiedzieć, czym różniło się tworzenie firmy prywatnej dziesięć lat wcześniej niż zwykle?

To prawda, że działalność gospodarcza w obecnym kształcie jest w Polsce dość młoda i większość firm prywatnych nie legitymuje się stażem dłuższym niż 10 lat. Firma Impol powstała 29 lat temu, też w momencie nieco przełomowym, a więc w chwili, gdy powstała ustawa zezwalająca na uruchomienie działalności firmom polonijno-zagranicznym. Ustawa ta zezwalała Polakom przebywającym za granicą zakładać firmy w rodzinnym kraju. Impol był trzecią w kolejności firmą, która w 1976 roku złożyła wniosek o rejestrację w Polsce.  

Kto był tą osobą “zagraniczną”? Jak wówczas wyglądał dostęp firmy prywatnej do dewiz?

Pomysł na uruchomienie Impolu wyniknął z aktywności zarówno osób z zagranicy, jak i w kraju. Właścicielem firmy i dostarczycielem kapitału założycielskiego był inwestor z Monaco, natomiastorganizacją i prowadzeniem działalności firmy zajął się pan Krzysztof Ostoja-Chyżyński. Jako firma polonijna, Impol działał przez ponad dziesięć lat. Od początku dziedziną działalności firmy była szeroko rozumiana automatyka.

Mimo że teoretycznie firmy polonijne były gospodarczo samodzielne, to jednak ich działalność poddawana była częstej i ścisłej ocenie i oglądowi przez ówczesne władze. Jeśli chodzi o dostęp do dewiz, to nie było aż tak źle. Gdy firma miała dochody z eksportu swoich wyrobów, a był to jeden z warunków uzyskania zezwolenia na działalność i podstawa działania firmy polonijno-zagranicznej, to określonym procentem tego obrotu można było dysponować. Tak więc firmy musiały się starać, aby utrzymać eksport na określonym poziomie, minimalnie takim, aby zapewnić sobie wymagany przypływ dewiz.  

W czym struktura firmy polonijno-zagranicznej była dla Was dobra, a w czym jej charakter był uciążliwy?

Początków działalności dobrze nie znam, gdyż zacząłem pracować w firmie dopiero w 1982 roku, a więc nieco później. Niewątpliwie atutem statusu firmy polonijnej było to, iż w ogóle umożliwiała prowadzenie działalności gospodarczej na własny rachunek w większym zakresie. O firmach tych często mówiło się wówczas “polonusi-rzemieślnicy”, ale wiele z nich, o ile dobrze wybrały branżę działania, potrafiło szybko się rozwijać i przynosić spore zyski.

Kolejną cenną rzeczą była dobra i łatwa możliwość nawiązywania kontaktów zagranicznych, zarówno jeśli chodzi o przepływ kapitału jak też o import urządzeń, technologii itp. Do wad z pewnością trzeba zaliczyć wyjątkowo dokładne przyglądanie się przez władzę prowadzonej działalności. Administrację interesowało kogo się zatrudnia, gdzie się wynajmuje powierzchnię biurową - na przykład zgodę na wynajem musiały wyrażać organizacje partyjne! Jedną z bardziej prześwietlanych kwestii były zakupy materiałów i limit zatrudnienia. Władza usiłowała również gromadzić cały szereg informacji gospodarczych poprzez wizyty milicji, narzucanie tym firmom zleceń wykonania najrozmaitszych sprawozdań, w ogromnej części zupełnie władzy nieprzydatnych. Były również najścia komisji (np. tzw. kiszczakowskiej) kontrolujących zakupy surowców, weryfikujących urzędowe przydziały itp. Zabierało to czas i przeszkadzało w pracy, gdyż w większości mieliśmy wrażenie, iż było to poszukiwanie zwykłej “dziury w całym”.  

Czy władze odniosły sukces w tej działalności?

W 1982 roku powstała firma Impol-2, a dotychczasowy Impol zmienił nazwę na Impol-1. Nowa firma była ukierunkowana na informatykę i komputery, w szczególności zajęła się opracowaniem własnych minikomputerów. Pierwszy minikomputer opracowany przez zespół konstruktorów pod kierownictwem inż. Piotra Kuczyńskiego okazał się w tych czasach ogromnym sukcesem i Impol-2 zaczął szybko przynosić niezłe dochody. Ten nagły sukces sprowokował władze do bacznego przyglądania się, jakie jest jego źródło. Był to czas, kiedy na rynku pojawiły się pierwsze pecety i Impol-2 w zasadzie dostarczał pierwsze klony. Ponieważ większość podzespołów używanych do budowy mikrokomputera pochodziła z importu, a gotowe komputery sprzedawane były przede wszystkim na rynku polskim, z uwagi na brak dostatecznego eksportu i związany z tym niedostatek dewiz potrzebnych do zakupu podzespołów do produkcji w większości były one kupowane od osób prywatnych zajmujących się tzw. importem walizkowym. Formalnie było to działanie zgodne z prawem, pozwalało dostarczyć na rynek dobre wyroby mimo ograniczeń importowych stosowanych przez COCOM, ale taka forma współpracy była nie do przyjęcia przez władze, które zrobiły wokół Impolu-2 wielką aferę stosując sankcje łącznie z aresztowaniami.

To zamieszanie istotnie ograniczyło sprzedaż Impolu-2, a w międzyczasie inne firmy w identyczny sposób i przetartymi już przez nas szlakami zaczęły robić to samo, już bez protestu władzy. Na skutek tego zamieszania oraz z uwagi na wyrosłą konkurencję, działalność firmy uległa znacznemu zmniejszeniu..  

Kiedy zakończyliście etap działania jako firma polonijno-zagraniczna? Kto jest obecnie właścicielem Impolu-1 i jakie związki łączą Impol-1 i Impol-AUT?

W późniejszym okresie struktura własnościowa Impolu-1 uległa zmianie. W 1990 roku część udziałów w firmie objął Pan Krzysztof Ostoja-Chyżyński i tym samym firma stała się krajowo-polonijna. Przełom lat 80. i 90. był przełomowym i trudnym okresem działalności, głównie z uwagi na wysoką inflację, nawet kilkadziesiąt procent miesięcznie. Ogromne kłopoty zmusiły nas do poważnej analizy dalszej drogi działania - zastanawialiśmy się nad zmianą działalności lub nawet jej zakończeniem. Wtedy też nastąpiły zasadnicze zmiany formy własności Impolu-1 - ze spółki ustąpił inwestor zagraniczny, część udziałów objąłem ja i Pan Andrzej Kupis. Od tej chwili do dziś Impol-1 jest cywilną spółką krajową. Po półtora roku wystąpił Pan Krzysztof Ostoja-Chyżyński, kończąc proces zmian własnościowych..

W 1996 roku założyliśmy spółkę-córkę Impol-AUT. Powodem takiego działania była chęć uporządkowania dość szerokiej działalności gospodarczej jaką prowadziliśmy i podzielenia jej na łatwo ocenialne pod kątem rentowności części. Dodatkowo podjęliśmy wtedy współpracę z Siemensem i chcieliśmy, aby ta współpraca mogła być w prosty sposób ekonomicznie określona. Ostatecznie Impol-AUT jest firmą wyłącznie produkcyjną świadczącą usługi głównie dla Impolu-1, a Impol-1 jest inżynierską firmą handlową i projektową, w branży automatyki przemysłowej zajmującą się obsługą klientów, udziałem w targach, marketingiem itp.  

Czym zajmowaliście się w ciągu tego długiego okresu? Z jakich wyrobów znają was klienci?

Tematyka automatyki wypłynęła z wiedzy założycieli firmy, którzy w większości zajmowali się automatyką przed związaniem się z Impolem. Pierwszym produktem była automatyka do maszyn włokienniczych, zasilacze, czujniki zbliżeniowe, regulatory, urządzenia do osuszania budynków przeznaczone głównie na eksport. Z czasem oferta firmy rozbudowywała się o kolejne urządzenia i podzespoły. W produkcji czujników i osprzętu automatyki w krótkim czasie osiągnęliśmy stan, w którym praktycznie nadążaliśmy za zapotrzebowaniem rynku. W ówczesnym okresie rynku dostawcy i znanych kłopotów zaopatrzeniowych było to spore osiągnięcie

Przez pewien czas produkowaliśmy także urządzenie wspomagające orientację przestrzenną niewidomych, jak również przyrząd do pomiaru prędkości przepływu gazu. Jednak jednym z większych zadań było opracowanie i uruchomienie produkcji modułowych systemów mikroprocesorowych MSM i MSK, nad którymi pracowały dwa zespoły specjalnie zatrudnionych ludzi. Przeznaczeniem tych minikomputerów było przede wszystkim zaawansowane sterowanie obiektami i dlatego mogły one być programowane w językach wysokiego poziomu. Ponieważ na rynku był wówczas duży głód komputerów PC, wielu klientów długo korzystało z naszego minikomputera jak ze zwykłego komputera osobistego, np. wiele instytutów wykorzystywało go do prac projektowych.

Nasze rozwiązanie było przede wszystkim elastyczne - można było wybierać konfigurację spośród kilku procesorów, kilku typów modułów pamięci, urządzeń peryferyjnych do dysku, klawiatury, monitora itp. Ponieważ całość miała formę eurokarty, z rozbudową urządzenia nie było problemów. W zależności od zastosowania klient miał możliwość zakupu jedynie wybranej części urządzenia, a jego zaletą była niższa cena w porównaniu do pierwszych pecetów, łatwość połączenia ze środowiskiem zewnętrznym w układach sterowania, a przede wszystkim jego dostępność na rynku, serwis, wsparcie techniczne itp.

W oparciu o nasz komputer zostało wykonane np. sterowanie zasilaniem i ruchem linii kolejowej Warszawa-Katowice (CMK), które pracuje do dziś. W wielu mleczarniach, stacjach uzdatniania wody komputery te nadal pracują, sterując liniami technologicznymi.

W miarę jak komputery PC stawały się bardziej dostępne, malało zainteresowanie naszym wyrobem i musieliśmy zaprzestać produkcji. Sytuację dodatkowo pogarszał boom technologiczny zmuszający nas do ciągłej kosztownej modernizacji wyrobu (nowe, szybsze procesory, pamięci itp.). Poza tym coraz większe zainteresowanie sterownikami typu PLC ze strony klientów, a więc prostszymi w stosowaniu, skłoniło nas do włączenia do oferty takiego urządzenia. Wybór padł na system Simatic produkcji Siemensa.  

Co oferujecie dzisiaj? W jakim stopniu się to zmieniło?

W tej chwili nasza działalność jestmożna podzielić na dwie grupy. Pierwsza to elementy automatyki. Część z nich produkujemy, a część kupujemy. Część z podzespołów wykonywana jest dla nas przez kooperantów za granicą, pod naszym znakiem firmowym. Nasza marka ma renomę na rynku. Wielu klientów wahało się przed kupowaniem wyrobów zagranicznych mało znanych firm, a niepewności tej nie okazywali przy kupowaniu wyrobów oferowanych przez nas.

Praktycznie wszystkie czujniki indukcyjne z naszej oferty są produkowane wyłącznie przez nas, to samo dotyczy czujników pojemnościowych, natomiast czujniki optyczne oferujemy jako przedstawiciel niemieckiej firmy Schick. Jeśli chodzi o czujniki, chłonność rynku krajowego jest niewielka i dlatego produkcja nasza, oraz innych producentów krajowych jest w stanie pokryć zapotrzebowanie. Z tego samego powodu staramy się, aby nasza oferta była maksymalnie szeroka i aby ogromną większość komponentów klient mógł kupić właśnie w naszej firmie. Dbamy też o to, aby nasz magazyn był dobrze zaopatrzony, tak by móc oferować znakomitą większość produktów “od ręki”.

Drugą częścią naszej działalności są systemy automatyki w ramach grupy produktów Simatic. Tu również możemy się poszczycić jednym z największych magazynów i w odróżnieniu od wielu innych firm oferujemy doradztwo, gdyż systemów automatyki nie daje się sprzedawać “z półki”. Trzeba dostarczyć daleko idącej pomocy projektowej i technicznej. Dlatego wysyłamy określone wyroby do prób u klienta, zajmujemy się szeroko rozumianym szkoleniem oraz pracami serwisowymi. Poza tym sami projektujemy systemy pod klucz, wykonujemy projekt, kompletujemy elementy, montujemy, uruchamiamy, a później serwisujemy. W zakresie naszych zainteresowań są obiekty, w których liczba sygnałów obsługiwanych przez system jest rzędu od kilkuset do kilku tysięcy.

Która z dziedzin działalności przynosi wam największe dochody? Ile osób zatrudniacie?

Około 30% naszych przychodów uzyskujemy z produkcji czujników. Jeśli chodzi o dystrybucję wyrobów innych firm, to dają one kolejne 30% przychodów. Z kolei dochody z systemów automatyki to 40% naszych przychodów. Sprzedaż za ostatni rok wyniosła ok. 7 mln złotych, a w ostatnich 3 latach przyrost obrotów mamy na poziomie 20% - nie jest to wynik imponujący, ale powyżej inflacji i uważam go za dobry, biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej jest nasza gospodarka. Zatrudniamy dzisiaj dwadzieścia kilka osób, licząc łącznie spółki Impol-1 i Impol-AUT.  

Jakie macie plany na najbliższą przyszłość?

Jesteśmy przekonani, że dalszy rozwój firmy będzie wymagał dalszej poprawy jakości obsługi klienta i lepszej oraz bardziej kompleksowej oferty. Dlatego zdecydowaliśmy się na poniesienie dodatkowych kosztów i wprowadzenie w firmie systemu zarządzania jakością wg normy ISO9001. Jesteśmy na etapie, gdzie jest już opracowana książka jakości, a czeka nas jeszcze praca nad wdrożeniem wszystkich procedur. Wspomagamy się w tej pracy firmą usługową.

Chcemy także rozszerzyć naszą działalność usługową o projektowanie systemów automatyki “pod klucz”, co jest bardzo ważne w przypadku spodziewanego wejścia Polski do Unii Europejskiej.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Robert Magdziak

Copyright © 1979-2012 IMPOL-1 F.Szafrański Sp.J.
tel. 22 886 56 02, fax. 22 886 56 04 >>kontakt<<
Czujniki, falowniki, sterowniki, enkodery, liczniki, styczniki, projekty automatyki, elektrotechnika kolejowa